zawodowo

dzisiejszy wieczór
koncert w nosprze
solówka na fortepianie
więc na sali relatywnie cicho
Bob (scenicznym szeptem): klimatyzacja jest za głośna
ja (dramatycznym szeptem): no bo pewnie *uje na etapie wykonawstwa zamienili urządzenia!
p.s. a koncert świetny!

sigma

tak się zastanawiam…
gdy dziecko tak do mnie pisze, to dobrze czy źle?

pytam, nie dlatego, że nie wiem, co to znaczy…
pytam dlatego, że wiem 🙂

proste!

rozmawiamy z Nadią o wakacie nauczycielskim w jej szkole

  • mamo, ty byś mogła być panią od plastyki!
  • ja??? ja nie mam takich uprawnień!
  • to co? ale ładnie rysujesz!
  • no tak, ale żeby uczyć w szkole to trzeba mieć wykształcenie pedagogiczne
  • szkoda…
  • a poza tym myślę sobie, że to nie byłaby dla mnie komfortowa sytuacja. ani dla ciebie.
  • dlaczego?
  • no bo uczyłabym grupę dzieci, wśród których byłaby moja córka… pewnie traktowałabym cię lepiej… inne dzieci by to zauważyły…
  • no to mnie tak nie traktuj! proste!

takie środowisko

Kacper wchodzi do kuchni ze zbolałą miną

  • mamo, byłaś na medycynie?
  • nie, nie dostałam się
  • to gdzie ty byłaś? na architekturze?
  • nie, na inżynierii środowiska
  • to mogłabyś mi wyleczyć środowisko głowy? bo mnie tak boli, że już nie mogę!

jak do słupa

Kacper dekoruje ze mną pierniki

  • mamo, a wiesz, że w Fortnite był koncert Eminema?
  • taaak?
  • no. i jeszcze Travisa Scotta i Ariany Grande
  • no co ty?
  • i mają kolaborację z Lego!
  • nieźle..
  • no! bardzo możliwe, że będzie mapa Lego i Rocket League!
  • mhm…
  • mamo?
  • mhm?
  • czemu mam wrażenie, że cię to nie interesuje?
  • hahahaha! czemu tak myślisz?
  • bo czuję, że mówię jak do słupa! serio!

wolne wnioski

Nadia w domu, przeziębiona
– mamo, kupiłaś mi śniadanie?
– tak
– mmmm. moja ulubiona drożdżówka!
– specjalnie po nią wracałam
– mhm. no to mamy dwa wnioski: po pierwsze: zapominasz o mnie. a po drugie: jednak ci się przypomina i o mnie dbasz

normalność

Nadia dyskutuje z Bobem
– tato, a nie chcieliście mieć trzeciego dziecka?
– ja chciałem, tylko mama nie chciała – piorunuję go wzrokiem, Nadia się śmieje
– aha. no to musielibyśmy wybudować nowy dom
– nie, byłoby z tobą w pokoju, bo to by była dziewczynka
– tato! a wiesz, gdzie ty byś był?!
– z nową zoną!
– widzisz jaki on jest? – wtrącam się
– nienormalny! – wpada mi w zdanie Nadia – jak jego syn, tylko my jesteśmy w tym domu normalne…. – to znaczy ja! – dodaje po chwili zastanowienia
– a ja? dlaczego nie?
– bo ty śpiewasz!
– ale ty też śpiewasz! – wytykam
– ale ja ładnie!

😀

(nie)potrzebne wsparcie

córka na obozie
wszystko ok, ale jednak to trudne tyle dni daleko od domu
gadamy
– kocham cię, mamo
– ja Cię też, córeczko
– i tęsknię
– ja też tęsknię, to normalne podczas takich wyjazdów
– mamo, napiszę ci coś na whatsappie
– dobrze, czekam
pewnie coś trudnego dla niej, nie chce o tym mówić, woli napisać – myślę sobie i czekam, gotowa na pełne wsparcie dla dziecka
jest wiadomość!
“Trzecia grupa mogła iść do sklepu, a pierwsza i druga nie”
“To nie fair!” – odpisuję
“Fair, bo to ja jestem trzecia grupa!”
😀

najlepiej

na taras wchodzi syn z lekko zmarszczonym czołem, znaczy, były poważne przemyślenia 🙂

  • mamo, mam taki pomysł… jak już będę zarabiać to wyślę was z tatą na wakacje na Zakynthos… tam jest taki ekskluzywny hotel tylko dla dorosłych, z prywatnym basenem przy apartamencie… będziecie mieli ciszę i spokój. i żadnych dzieci.

    😀 😀 😀

wyjazd/ wjazd

córeczka wyjechała na obóz
łez przy rozstaniu nie było
ale i tak czuję się nieswojo
i trochę nie mogę sobie znaleźć miejsca w oczekiwaniu na telefon
w końcu dzwoni
dojechali na miejsce
– halo, mamo!
– halo, Nadusiu! no, jak tam?
– dobrze! zjedliśmy obiadek, było mięsko , ziemniaczki, surówki nie zjadłam bo była niedobra, jesteśmy już w pokojach, mam pokój z Olą, Oliwką i Werą…. – rozszczebiotała się
nagle przerywa:
– Maria, wypad! – słyszę w słuchawce – mamo, muszę kończyć, bo Maria nam wjeżdża na chatę!