…i żółw

czwartek nie należał do łatwych
dużo kłótni, krzyków, pretensji
nie poszło mi idealnie…

a na koniec dnia czekał na mnie list:
PRZEPRASZAMY ZA WSZYSTKIE DZISIEJSZE PROBLEMY.
NADIA I KACPER. I ŻÓŁW.

i zółw

i kto tu jest mądry?
kocham.

3 lata temu vol. 2

Kacper je bezy – zachwycony smakiem i faktem, że spełniłam jego prośbę i je upiekłam, +10 do nastroju 🙂
– mamo, zobacz jaką zrobiłem w niej żałosną dziurę
– no widzę, ale jedz już i nie krusz
– ja sobie życzysz, kochanie

3 lata temu vol. 1

stacja benzynowa, tankujemy paliwo
Kacper mi puka w szybę
otwieram drzwi
– co tam , synku?
– mamo, co tam jest?
pokazuje na reklamę na dystrybutorze paliwa
– no co to jest? – odpowiadam pytaniem na pytanie
– no… hot dog … [efektowna pauza na myslenie] hotdogowe paliwo???
– ha, ha, ha! tak, synu, nasz samochód jeźdźi na hot dogi!
– co, mamo?!
– nic, żartowałam

na akord

– Nadia, co chcesz na śniadanko?
– płatki z mlekiem
– ok
15 minut później…
– czemu nie jesz?
– już nie mogę, mam pełny brzuszek!
15 minut później…
– mamo, co robisz?
– kanapki
– ja też chcę!
– jaką?
– z serkiem
– Nadia, ale wiesz, jak było z płatkami??
– mamo, ale wiesz, że nie będę jadła wszystkiego na akord?

jabłko nie od tej jabłoni ;-)

niedziela rano
słoneczko świeci, ale nienachalnie, bo zza zasłoniętych rolet 🙂
koty śpią z nami w sypialni
jeden na łóżku obok mnie
drugi na dywanie
jakiś ruch w pokoju obok
wchodzi zaspana Nadia
– mogę z wami jeszcze trochę pospać?
– wskakuj
robimy jej miejsce w środku
ale już nie zasypia
ja też
patrzymy na siebie
fajna chwila
Nadia otwiera buzię
zaraz powie coś mądrego
albo, że nas kocha, jak co dzień 🙂
– mamo…
– no?
– cycki mnie swędzą…
😀

bardzo odważnie

dzieci szaleją jak opętane
jakaś głupawka z kurcgalopkiem 🙂
żeby ich jakoś ogarnąć zarządzamy:
– dobra, trzeba trochę posprzątać w waszych pokojach! idziemy!
odzew słaby
dalej szaleją
Nadia bardziej
Kacper: Nadia, ty chyba dostałaś kompletnego świra!
Nadia: to ty chyba dostałeś!
chwila ciszy
Kacper: bardzo odważnie, jak na taką małą dzidzię!
🙂 🙂 🙂

cycek

lazy sunday 🙂
leżymy na kanapie
dzieci przytulają się z obu stron
Nadia kładzie głowę na mojej piersi
– ała! Nadia, to boli!
– ale co?
– moja pierś!
– cycek?
– tak! a normalni, kulturalni ludzie mówią: pierś! – wściekam się na nagły ból i niewychowane dziecko 😉
– a to jest cycek – prostuje z uśmiechem Nadia

brzydkie słowo

kąpiel
siedzimy z Nadią w wannie pełnej wody
zabawki pływają po powierzchni
lub toną
właśnie utonął jakiś mały element
– mamo, zgubiła mi się zatyczka do jajka!
szukamy razem
ale Nadia jest szybsza
– łapię! łapię…
nagle coś sobie przypomina
– …łapie, łapie.. nicze…
– co ty mówisz, Nadia?
– niiic…. ale to nie jest brzydkie słowo!
– ale co??!!
– łapienicze, łapienicze… japiernicze! to nie jest brzydkie słowo, mamo!
nie odpowiadam, bo mowę mi odjęło…
– to nie jest brzydkie słowo, prawda, mamo? – drąży Nadia – to jest brzydkie słowo! – i pokazuje mi…. środkowy palec…
kurtyna.

jak ja zostałam inżynierem?

sprzątam trochę dom
dzieciom się udzieliło
– mamo, ogarniam swój pokój!
– super, synku!
– a mogę ci pomóc, Kacpi?
– raczej nie, Nadia!
– czemu? każda pomoc się przyda, Kacpi! – interweniuję, bo Nadia robi podkówkę
– ok, Nadia, to zanieś do swojego pokoju żabola i muszlę
Nadia przykłada muszlę do ucha
– cicho! bo nie słyszę…. szumi!
– pokaż! – Kacper przykłada muszlę do swojego ucha
– a co to tak szumi, mamo? – Nadia ogląda muszlę z każdej strony
– to dźwięk szumiącego morza
– a w sumie to jak to się dzieje? – tym razem Kacper się zainteresował
– w sumie… to nie wiem – odpowiadam zgodnie z prawdą
– serio? – Kacper nie może uwierzyć – to jak ty zostałaś inżynierem jak tego nie wiesz?
no w sumie… to nie wiem… 🙂

prawo jazdy

Nadia bawi się swoimi zabaweczkami z zakupionej wczoraj gazetki typu “Barbie i… coś tam”
ma zestaw blacharski 😉 : kluczyki do samochodu, prawo jazdy, komórka
Kacper: a Nadia ma już prawo jazdy!
Nadia (zadowolona z siebie): no! prawdziwe!
Kacper: o nie!
ja (chcąc odciągnąć ich trochę od wiszącej w powietrzu kłótni): a ja, wyobraźcie sobie, muszę przedłużyć moje prawo jazdy…
Nadia: no widzisz. a ja mogę długo!
🙂 🙂 🙂