lista zakupów

wieczorem proszę Nadię, żeby wzięła kartkę i zapisała mi na listę:

banany
cukinię
ogórki
śmietanę
i jeszcze kilka rzeczy koniecznych do kupienia, bo się kończą

dziś rano, przed wyjściem z domu, rozglądam się po kuchni
wzięłabym tą listę, trzeba ogarnąć te zakupy

i znajduję to:

numerologia z warzywniaka

zainspirowana poranną rozmową przy kawie
a także wszechogarniającą młodzież nudą wpadam na pomysł
– Nadia, chodź policzymy sobie jakimi jesteśmy numerologicznymi liczbami, co?
– dobra, liczymy!
no to liczymy
sprawdziłyśmy i policzyłyśmy już wiele
pół rodziny, ze względu na datę urodzenia i nazwisko, kompatybilność związku ze względu na liczbę, numerologię potencjalnych chłopaków…..
– kogo by tu jeszcze?
– Kacpra!
– liczymy!
– no i?
– dziewięć!
– co to oznacza?
– “(…) numerologiczna dziewiątka jest kandydatem na ponadczasowego przywódcę. kogoś, kto może poprowadzić tłumy… – czytam
– taaa, jasne! – powątpiewa Nadia
– …ale nie na wojnę – kończę zdanie
– tak, raczej na kebaba!

😀

było myśleć!

niedziela wielkanocna
piękny, słoneczny dzień
powiesiliśmy hamak w ogrodzie
latorośl leży w nim zachwycona od dłuższego czasu
od dłuższego czasu słyszę też:

  • mamooooo!
  • mogę soczek?
  • dasz mi jakąś przekąskę?
  • mogę jeszcze kawałek serniczka?

    podchodzę z serniczkiem:
  • a zrobisz na obiad kluseczki? – pada kolejne pytanie
  • wiesz, właśnie sobie pomyślałam, że mam teraz chwilę wolnego czasu to sobie poczytam…..
    ale widzę, że jednak nie: mam mnóstwo roboty… – dodaję z przekąsem
  • no widzisz. było pomyśleć zanim się zdecydowało na drugie dziecko.

udana próba

dzisiaj
opera w Bytomiu
Romeo i Julia
godz. 17:55
czekamy na rozpoczęcie spektaklu
orkiestra się stroi od paru minut
Bob (zniecierpliwiony): Magda, zrób coś, bo ja zaraz oszaleje!
ja: no, weź, przestań, oni próbują!
Bob: no, próbują, próbują! i zaraz im się uda!

ketchup zero

niedziela rano
Kacper robi sobie śniadanie
– co robisz?
– tosty… ale widziałem ostatnio takie pancake’i… ustawione w stosiku, pomiędzy nimi masło…. na górze roztopiona czekolada i truskawka… mmmm…
– no dobra… ale to można zrobić w wersji oszczędnościowej – chodzi mi o kalorie
– tak, tak! jak ty już zrobisz wersję oszczędnościową to tego nie da się zjeść! wystarczy, że zaraz będę jadł tosty z tym twoim ketchupem “zero soli, zero cukru, zero smaku”!

zła mama!

Nadia leży ze mną na sofie
gadamy
głaszczę ją i przytulam
kot też by chciał 🙂
zwraca na siebie uwagę drapiąc sofę
Nadia go strofuje:

  • Franek! nie rób tak! zły kot!

    gadamy dalej
    ale patrzę na Franka, żeby w porę zareagować, gdyby znowu chciał niszczyć sofę
    cała uwaga nie jest skupiona na Nadii
    co ona oczywiście zauważa
  • mamo! nie patrz na niego!
  • no dobra, dobra – uspokajam i skupiam uwagę na córce

    ale… po chwili zerkam na kota, to silniejsze ode mnie 🙂
    no i długo nie muszę czekać…
  • powiedziałam ci coś! zła mama!

coś dobrego?

  • mamo, ja chcę coś dobrego!
  • a co?
  • nie wiem…. chipsy?
  • Nadusiu…
  • no to lubisia!
  • Nadusiu…
  • no co?
  • ja się obawiam, ze ty potem będziesz miała do mnie pretensje, że ci pozwalałam jeść takie rzeczy i będziesz płakać, że przytyłaś…
  • a czy ja kiedyś płakałam, że przytyłam??!!
  • no nie… ale…
  • no właśnie!! to ty płaczesz, że przytyłaś! albo, że ci zwiędły cycki!
    😀 😀 😀

taka gra

ogarniamy się po tych przydługich świętach
pranie, sprzątanie, zmywarka, odkurzacz
z przerwami na pracę zawodową
– aha! rozpakowałem Nadię po wyjeździe! – melduje mąż
– ekstra! – biegnę na górę, ale chwalę, żeby wiedział, że jestem mu wdzięczna
bo naprawdę jestem
i cieszy mnie to, więc jestem w dobrym humorze
patrzy za mną, więc kręcę tyłkiem wchodząc po schodach
w przykrótkiej koszulce
już sobie wyobrażam to zachwycone cielęce spojrzenie
już się cieszę, że po tylu latach ciągle jest ten prąd między nami
– nie graj ciałem – słyszę z dołu
😀 😀 😀

bmw

upiorny wtorek po świętach, rano
zawożę dzieci do szkoły
jedno patrzy tępo w okno, drugie prawie śpi
Kacper: a wiesz, mamo, że ja mam ostatnio fazę na obserwowanie ludzi, którzy jeżdżą “elkami”?
ja: naprawdę? a po co?
Kacper: bo to ciekawe. ostatnio taki gość na pewno nie zdał, bo na tym skrzyżowaniu, do którego dojeżdżamy, skręcał w lewo i nie włączył kierunkowskazu
ja: no, to rzeczywiście, mógł nie zdać, bo to poważny błąd..
Nadia: może jeździł bmw…?